Dlaczego ludzie nie lubią koncernów? Motywacje i lista odrzucanych marek

Temat sprzeciwu wobec działań jakiegoś znanego przedsiębiorstwa powraca co kilka miesięcy, czemu zazwyczaj towarzyszy jakiś skandal. Do najczęściej piętnowanych polskich firm należy Empik (m. inn. za nieuczciwą konkurencję, kampanie reklamowe, wysokie ceny, zbyt duży dział nieksiążkowy), zaś do zagranicznych – duże sieci odzieżowe (np. H&M za to, że ich podwykonawcy zatrudniali dzieci w fabrykach w Kambodźy) i spożywcze, w tym popularne restauracje (np. KFC za pogłoski dotyczące zmutowanych kurczaków). Gdy ludzie zaczynają o nich rozmawiać, niekiedy – zwłaszcza w Internecie – dochodzi do dyskusji na temat sensu bojkotowania. O tym jest poniższy artykuł – na przykładzie firm rozprowadzających żywność, zostały przedstawione i skomentowane dwa stanowiska.

Spis treści

  1. Definicje – czym jest bojkot i w co jest wymierzony.
  2. Dlaczego ludzie nie lubią wielkich koncernów?
  3. Dlaczego ludzie bronią krytykowanych?
  4. Komentarz.

Bojkot i koncern

Bojkot to świadome i celowe zerwanie stosunków z jakimś państwem, organizacją lub osobą. W praktyce oznacza to rezygnację z usług, z których wcześniej się korzystało. Jest formą wywierania nacisku lub wyrażania sprzeciwu. Bojkot konsumencki sprowadza się do niekupowania produktów charakteryzujących się jakąś cechą, co najczęściej ma podłoże etyczne, światopoglądowe, społeczne lub polityczne. Bojkotem konsumenckim jest unikanie zarówno jaj z chowu przemysłowego jak i wytworów firmy znanej ze złego traktowania pracowników. Bojkotujący często chcą jedynie uspokoić swoje sumienie oraz podkreślić wartości, jakimi kierują się w życiu.

Mianem koncernu Słownik Języka Polskiego określa grupę przedsiębiorstw z danej branży powiązaną wspólnym zarządem i nadzorem właścicielskim, ale składająca się z prawnie odrębnych firm. W mowie potocznej pojęcie to funkcjonuje jako synonim korporacji lub dużej, międzynarodowej firmy.

Bojkot konsumencki - dlaczego ludzie to robią?
  1. Koncern Nestlé bywa oskarżany o „totalitarne zapędy”.  W 2013 roku prezes Peter Brabeck-Letmathe powiedział, iż prywatyzacja wody jest rozwiązaniem problemu z dostępem do niej. Zinterpretowano to wyraz chęci zawłaszczenia sektora wodnego oraz negację rezolucji  ONZ z 2010 roku, gdzie napisano, iż jest on jednym z podstawowych praw człowieka. W odpowiedzi na krytykę (nawiązującą także do wypowiedzi w/w pana na temat zautomatyzowania produkcji mającej zastąpić fizycznych pracowników), na stronie korporacji pojawiło się oficjalne oświadczenie, w którym napisano m. inn. o potrzebie zarządzania wodą w celu zapewnienia wszystkim ludziom sprawiedliwego dostępu do wody oraz podkreślono zaangażowanie prezesa w działania na rzecz zwiększenia wodnej świadomości. Ale o tym jak miałoby wyglądać owe zarządzanie (i kto miałby to robić), nie wspomniano.
  2. Nestlé, Procter & Gamble, Coca-Cola i Unilever wzywano (organizacje ekologiczne z Greenpeace na czele, „The Guardian”, lokalne społeczności) do wzięcia odpowiedzialności za degradację środowiska: niszczenie lasów deszczowych w Indonezji (produkcja oleju palmowego i papieru), zatruwanie wody, przyczynienie się do suszy w Kalifornii (KLIK) oraz o działania przeciwko mieszkańcom terenów, na których są pola uprawne: wywłaszczenia i przesiedlenia (głównie Afrykańczyków – wielu z nich nie ma dokumentów potwierdzających własność ziem, więc zagarnięcie ich domów nie jest trudne).
  3. Korporacjom nieobce są afery o wykorzystywanie pracy dzieci z krajów słaborozwiniętych. Najbardziej znany jest proces wytoczony Nestlé (KLIK), ciągnący się od 2005 roku, najpierw dotyczący Mali, następnie Wybrzeża Kości Słoniowej. Firma zleciła swoim podwykonawcom, czyli lokalnym przedsiębiorcom obniżenie kosztów produkcji kakao, za co mieli otrzymać pieniądze na rozwój. Na początku bieżącego roku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych odrzucił apelację koncernu dotyczącą oskrażeń International Labour Rights Forum o wykorzystywanie dziecięcych niewolników. Z podobnymi doniesieniami z Ameryki Łacińskiej oraz Azji musiały się zmierzyć również Coca-Cola (KLIK) i inne większe firmy zajmujące się czekoladą, np. Mondelez International. Takie działania są zdecydowanie główną przyczyną bojkotu.
  4. Ze strony osób zainteresowanych zdrowym żywieniem wysuwany jest argument o słabej jakości produktów. Na etykiecie składniki wypisuje się w kolejności od największej zawartości do najniższej. W żywności marek takich jak Nestlé, Unilever czy Mondelez na ogół pierwsze miejsca zajmuje sól, cukier, tłuszcze, obecne są także aromaty, emulgatory i inne sztuczne dodatki. Nie kupują, gdyż uważają je za niewarte uwagi. Analizy składów można poczytać tutaj i tutaj.
  5. Organizacja Baby Milk Action  oskarża Nestlé o niezrównoważony marketing, którego przejawem jest promowanie zastępowania karmienia piersią odżywkami dla niemowląt, m. inn. poprzez rozdawanie darmowych próbek w krajach, gdzie są trudności z dostępem do wody, bez informownia o możliwych skutkach ubocznych. 
  6. Środowisko cruelty-free opowiada o testach, które przeprowadza na zwierzętach Lipton (PETA w 2011 roku napisała na swojej stronie internetowej, że zaprzestali), L’Oreal (testuje dalej) i inne niechińskie marki kosmetyczne obecne na chińskim rynku (KLIK1 i KLIK2), w artykułach wspominane są często Unilever i Nestlé (głównie za sprawą Cruelty Free International)
  7. W dyskusjach pojawiła się także postawa promująca wspieranie drobnych, lokalnych przedsiębiorstw, dzięki czemu rozwija się polska gospodarka i są tworzone miejsca pracy. 
  8. Z powyższym punktem łączy się obawa przed „ponadnarodową oligarchią korporacyjną”. Ludzie nie chcą, aby większy wpływ na życie społeczności miały żywnościowe giganty wymuszające na rządach ulgi i zmiany prawa (coś takiego ma miejsce np. w Indonezji, gdzie powstają Specjalne Strefy Ekonomiczne – dzielnice; ich celem jest produkcja esportowa), które będą negatywnie oddziaływać na mieszkańców państw, w których żyją – i ich samych. Widzą w nich zagrożenie dla wartości, jakie wyznają.
  9. W gronie wegetarian (wielu z nich do zmiany diety zmotywowały „filmiki z rzeźni”) pojawiał się temat empatii, świadomości (tj. wiedzy o tym, co się dzieje) i moralności. Jako przyczynę unikania produktów podano współczucie dla tych, którzy ucierpieli przez niezrównoważoną politykę korporacji (pracowników, ich rodzin, mieszkańców terenów, z których czerpane są surowce). Ludzie czują się pośrednio odpowiedzialni.

 

Jakie są argumenty strony przeciwnej bojkotowi?
  1. Koncerny wprowadzając na rynek oznaczone jako wegańskie produkty (często są to gotowe zamienniki produktów odzwierzęcych, np. wegańskie wędliny) sprzyjają promowaniu tej diety, gdyż duże firmy trafiają do większej grupy odbiorców. Poprzez niekupowanie ich towarów, ogranicza się ich wpływy oraz – w przypadku wegetarian – pokazuje się, że nie ma zapotrzebowania na określone wytwory.
  2. Większe firmy mogą przeznaczyć więcej środków na badania nad alernatywami dla testów na zwierzętach (co robi m. inn. Mondelez), toteż należy je wspierać.
  3. Wywieranie nacisku na korporacje nie ma sensu, ponieważ są one uzależnione od popytu. Lepsze byłoby informowanie społeczeństwa, co spowodowałoby zmianę nawyków i powstanie wystarczająco silnego „trendu”, żeby był opłacalny.
  4. Pracę dzieci uzasadnia się często stwierdzeniem, że są one często jedynymi żywicielami rodziny i gdyby ich nie zatrudniano, ich bliscy byliby w jeszcze gorszej sytuacji. Z kolei o złych warunkach pracy jeden z internatów napisał:

    Bojkotując, dla przykładu H&M, bo podobno szyją to ludzie w fatalnych warunkach (nie mówię, że tak jest, to przykład), nie pomagasz tym ludziom, bo jedynym skutkiem likwidacji takiej fabryki jest fakt, że zamiast koszmarnej pracy, nie będą mieli żadnej pracy, a setki bogu ducha winnych pracowników sklepów, stracą pracę.

  5. Działania przeciwko nieuczciwym pracodawcom nie przynoszą oczekiwanego skutku, gdyż negatywne konsekwencje ponoszą nie ci, którzy powinni. Próbując pomóc, szkodzi się im – a nawet samemu sobie. Powyższy komentujący opisał to w następujący sposób:

    A suma summarum, za wszelkie kary, bojkoty, straty i zamknięcia fabryk nie beknie lew, tylko mrówki. To szeregowi pracownicy, dostawcy, sprzedawcy, menadżerowie sklepów oraz – na końcu – klienci ponoszą stratę.

  6. Inna osoba napisała o obarczaniu odpowiedzialnością niewłaściwego podmiotu. To nie koncern powinno się bojkotować i obwiniać, tylko jego podwykonawcę.

    Zauwaz ze to nie byly firmy Nestle, tylko firmy, od ktorych Nestle kupowalo towary. To te firmy „zatrudnialy” niewolnikow. Oczywiscie ze firmy takie jak Nestle maja wieksze mozliwosci kontroli swoich dostawcow, ale nie wszystko i nie od razu da sie skontrolowac. Natomiast w kwestii prawnej, odszkodowania powinni wyplacac dostawcy Nestle. Wyobraz sobie zytuacje ze masz warzywniak, kupujesz towary prosto o chlopow po korzystnych cenach. Pewnego dnia dowiadujesz sie ze chlopi wykorzystuja niewolnikow z Ukrainy, ktorych zmuszaja do pracy 14 godzin dziennie i kaza im spac w oborze kolo gnojówki. Czy Ty jestes temu winien? Nie! Oczywiscie powniennes natychmiast zaprzestac handlowania z tymi chlopami i zglosic to odpowiedim sluzbom, ale z moralnego punktu widzenia, nie Twoja w tym wina.

  7. Jedną z popularnych postaw można sprowadzić do stwierdzenia: „A co mnie to obchodzi?”. Część społeczeństwa nie chce się interesować pochodzeniem dóbr, z których korzysta. To nie oddziaływuje na nich bezpośrednio.
  8. Ich produkty są smaczne, dobrej jakości i łatwo dostępne, zamienników o identycznych właściwościach nie ma, toteż nie ma wyjścia i kupować je trzeba, żeby nie musieć rezygnować z niczego.
  9. Bojkotujących jest zbyt mało, aby firmy to odczuły.
  10. Wiele osób powołuje się na „prawa kapitalizmu”, które obowiązują już bardzo długo („od zawsze”) i których nie da się zmienić. Kapitalizm cechuje się nastawieniem na jak największy zysk i nie stroni od wyzysku. Taka jego natura. Cytując:

    Zawsze mnie wzrusza, gdy bogate społeczeństwa zachodnie robią taką głupkowato – zdziwioną minę, gdy się dowiadują, skąd się bierze ich bogactwo. Nawet się wzruszą na tydzień, a w Hollywood czasem powstawnie film o krwawych diamentach. Może lepiej byłoby dorosnąć i zdać sobie sprawę, że nie istnieje coś takiego, jak bogactwo bez siły i przemocy.

  11. Z „prawami kapitalizmu” wiąże się argument o nieudolności prawa. Oto wypowiedź jednej z wegetarianek:

    No to nie wiem w czym problem, bo ja przecież właśnie o tym mówiłam. Takie rzeczy powinno regulować prawo i tym powinny się zajmować władze danych krajów. Normalnym jest dla mnie to, że instytucje nastawione na zysk będą do niego zawsze dążyły, dlatego trzeba przypilnować tego, żeby prawo dbało o interesy zwykłych ludzi, nie tylko wielkich firm. Moim zdaniem po prostu bezsensowny jest bojkot koncernu za to, że chce on zarobić i wykorzystuje w tym celu prawne możliwości. Zwłaszcza, że dane kraje jeszcze go do tego zachęcają dodatkowymi ulgami podatkowymi. Trzeba zmienić prawo, a nie bojkotować koncern.

 

Komentarz

Czy bojkot ma sens? Dla jednostek, które w ten sposób okazują swoje niezadowolenie lub umacniają swój światopogląd czy też chcą przyczynić się do zmiany obecnej sytuacji, tak. Często kierują się emocjami, nierzadko rezygnują, gdy działanie zaczyna wymagać od nich większego wysiłku. Z perspektywy osób myślących o przyczynach i ewentualnych negatywnych skutkach – nie, zwłaszcza że bywa on źle odbierany (sprzeciw wobec łamaniu praw człowieka w fabrykach odzieżowych nie zakłada zamykania ich i pozbawiania ludzi pracy, tylko poprawę sytuacji pracowników i ich ochronę), wręcz wyśmiewany. Bazują oni na swoich przewidywaniach oraz opiniach na temat zastanej sytuacji – Mimo to aktywny, zorganizowany i przemyślany bojkot konsumencki może przynieść oczekiwane rezultaty (klasyczynym przykładem jest sprawa Brent Spar), gdyż poprzez nagłaśnianie kwestii, zwraca się uwagę na jakiś problem, którym zaczyna się interesować coraz więcej ludzi (tworzą się wtedy bardzo sprzyjające warunki dla ruchów społecznych i organizacji pozarządowych) i w efekcie zyski maleją, więc firma zostaje zmuszona do spełnienia oczekiwań (A. Skaliński zwraca uwagę na takie skutki jak trwałość negatywnych opinii (choć z nimi koncerny starają się walczyć, przekazując fundusze na cele charytatywne), wykorzystanie skandalu w promocji konkurencji oraz efekt hirestezy). Najcześciej konsumenci nie chcą się aktywnie angażować i pozostają przy rezygnacji z zakupu, co rzeczywiście jest nieefektywne, jeżeli motywuje ich chęć zmiany polityki firmy. Podsumowując – sens bojkotowania zależy od zastosowanych metod oraz postawionego celu.

Zaznaczam, iż niechęć do koncernów nie jest jednym z założeń weganizmu! Tym zajmuje się inny ruch – Fair Trade.

 


Bardzo pomocni w zbieraniu materiałów do bloga okazali się członkowie grupy Pragmatyczny i racjonalny weganizm i wegetarianizm – w tym miejscu chciałabym podziękować im za polecone mi materiały.


Tym razem wszystkie źródła są elektroniczne i linki do nich znajdują się w tekście. Cytaty osób negatywnie wypowiadających się o bojkocie pochodzą z komentarzy do tego artykułu.


Jako że wiele osób ma problem z określeniem, które marki do którego koncernu należą, na blogu pojawiła się lista najczęściej wymienianymi firmami – pominąwszy odzieżowe, których tam nie ma. Lista popularnych koncernów i ich marek.

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s